niedziela, 16 lipca 2017

"Losing Hope" Colleen Hoover

 ★★★★★★

AUTOR: Colleen Hoover
ILOŚĆ STRON: 355
TŁUMACZENIE: Piotr Grzegorzewski
TYTUŁ ORYGINAŁU: Losing Hope
WYDAWNICTWO: Otwarte
DATA WYDANIA: 4 luty 2015

OPIS:
Czasami, aby pójść naprzód, trzeba najpierw sięgnąć głęboko w przeszłość. Przekonał się o tym Dean Holder. Przez wiele lat zmagał się z poczuciem winy, że kiedyś pozwolił odejść małej dziewczynce. Od tego czasu szukał jej uparcie, ale nie spodziewał się, że gdy ponownie się spotkają, ogarną go jeszcze większe wyrzuty sumienia.
"Losing Hope" to historia trojga młodych ludzi naznaczonych przez traumatyczne doświadczenia. Każde z nich wybrało inny sposób na to, by sobie z nimi poradzić – nie każde z nich wybrało życie.

 "Patrzymy sobie długo w oczy, a potem ona całkowicie pochłania mnie, a ja ją, i nie wiem już, gdzie kończy się moja miłość, a zaczyna jej."

Po przeczytaniu 1 części, czyli "Hopeless" nie sądziłam, że sięgnę po drugą część, jakoś mnie do niej nie ciągnęło. Uważałam, że to trochę bez sensu czytać to samo, tyle że z perspektywy innego bohatera, ale jak się okazało byłam w ogromnym błędzie.
"Hopeless" czytałam jakoś parę dobrych miesięcy temu i zdążyłam już pozapominać pewne fakty wydarzenia, ale zważywszy na to, że pierwsza część mi się bardzo podobała, tak też było z drugą.

"Cała moja uwaga jest nieustannie skupiona na niej, zupełnie jakbym był kompasem, a ona moją północą"

W tej książce mamy bardziej przybliżoną postać Holdera, bohatera, którego pokochałam całym swoim serduszkiem już w pierwszej części, a druga tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Może nawet bardziej mnie oczarował.
Jest to historia o szukaniu nadziei, nawet w dosłownym tego słowa znaczeniu. Holder nie poddawał się i nigdy jej nie stracił. Na okładce z tyłu książki jest napisane, że to historia trzech młodych osób, którym życie dało nieźle popalić, ale każde z nich wybrało inną drogę, by sobie z tym wszystkim poradzić. I to jest idealny sposób przedstawienia tego, co się w tej książce dzieje.

"Przyszłość dla mnie nie istniała. Dopiero będąc ze Sky, zacząłem myśleć o tym, co stanie się jutro, pojutrze, za rok czy w odległej przyszłości. Potrzebuję tego teraz. Boję się, że jeśli nie wezmę jej w ramiona, znowu zacznę patrzeć za siebie i przeszłość całkowicie mnie pochłonie."

Holder przez wiele lat nie mógł się pogodzić ze stratą Hope, cały czas w głębi duszy miał iskierkę nadziei, która z biegiem wszystkich wydarzeń jeszcze bardziej się rozpalała. Możemy w tej książce poznać jego myśli, co mnie bardzo ciekawiło w pierwszej, również mamy okazję poznać fakty z jego przeszłości, o których nie wiedzieliśmy wcześniej i również dlaczego postępował tak, a nie inaczej.

Czytając tę książkę nie mogło zabraknąć obok mnie pierwszej części, bo jednak trochę rzeczy ulotniło się z mojej głowy i to było akurat świetne rozwiązanie.

"- Chyba już mi się nie podobasz tak jak kiedyś.
(...)
- Nie podobam Ci się tak jak kiedyś? - pytam, patrząc jej prosto w oczy.

- Ale wiesz, że to może oznaczać, że podobam Ci się bardziej niż kiedyś?"

Teraz pytanie, czy polecam "Losing Hope"? Oczywiście! Jest to na pewno świetne uzupełnienie serii i nie żałuję, że mogłam po to sięgnąć, i według mnie naprawdę warto przeczytać. Tak jak mówiłam jest to historia o szukaniu nadziei i nie poddawaniu się, nawet kiedy zmierzamy się z różnymi przeciwnościami losu.

A wy czytaliście "Losing Hope", albo "Hopeless"? Koniecznie dajcie znać, czy Wam się podobała, ja tymczasem kończę i do następnego,
Papa.

"Serce przestaje mi bić.
Czas zatrzymuje się w miejscu.
Cały świat zatrzymuje się w miejscu.
To, co miało być przelotnym spojrzeniem, zamienia się w mimowolne zagapienie się.
Poznaję te oczy.
To oczy Hope.
A także jej nos, twarz, usta, włosy. Po prostu wszystko."

UDOSTĘPNIJ TEN POST

1 komentarz :

Olcia czyli Złodziejka zapisanych stron pisze...

Pierwsza i druga część nadal przede mną, ale "Hopeless" widziałam w bibliotece. Mam nadzieję, że mi spodoba się równie mocno co tobie :)
Pozdrawiam cieplutko :*

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.